• Wpisów:8
  • Średnio co: 141 dni
  • Ostatni wpis:3 lata temu, 23:53
  • Licznik odwiedzin:3 299 / 1272 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
_Może te liczby odwiedzin są swojego rodzaju pomyłką, ale... kurczaki robaki ludzie kochane, widzę 47/5dni - sama pojawiłam się tu może dziesięć razy w ciągu tego czasu, więc może ma to znaczenie, że "aż tyle jak na tak o s o b l i w e g o bloga", ale z moich kalkulacji wynika, że siłą rzeczy NO PRZYNAJMNIEJ TE 20 OSÓB musiało tu zajrzeć w ciągu tych pięciu dni. A komentarzy... "aż" c z t e r y. Więc nasuwa się pytanie: serio nawet nie chce Wam się wczytywać widząc, że traficie tu na jakieś tam gadki o Bogu? Czy w ogóle nawet nie zerkacie na przypisek "o mnie", bo z góry uznaliście ten profil za niegodny uwagi? I myśl mam jeszcze jedną... Boooo moooooże BRAK WAM ODWAGI? Macie już swoje przemyślenia na mój temat, ale wolicie ich nie wyrażać?
Jasne, że każdy z nas ma "prawo do milczenia", ale chciałabym sprecyzować moją gorącą prośbę:

! JEŚLI JUŻ PRZECZYTASZ KTÓRYKOLWIEK Z MOICH WPISÓW,
może zabrzmi to głupio, ale: PROSZĘ, DAJ MI JAKIŚ ZNAK !

Nawet jeśli już nie masz ochoty pisać o swoich spostrzeżeniach czy wyrażać opinii na temat moich poglądów to nwm... napisz kropkę w komentarzu? Nawet anonimowo, jako "gość". Zwykła kropka, nic więcej.
A dla mnie będzie to znaczyć: komuś zechciało się to czytać, aż tak nie przynudzam

PS wiadomości na priv tym bardziej mile widziane, z w ł a s z c z a jeśli różnimy się w poglądach!
 

 
_Bo każdy z nas ma swój... Nawet jeśli nie używamy perfum to jednak nasz sposób życia, miejsca, w których bywamy, szeroko pojętne otoczenie - składają się na naszą WOŃ. Są ludzie, do których się przytulając czujemy np. zapach domu... albo po prostu coś tak nieokreślonego, że podsumować można by tak: "TYLKO TY TAK PACHNIESZ!" Może to też jednak kwestia i naszego stosunku z daną osobą. Powiedzmy, mama. Tuląc się możemy poczuć takie właśnie: "tylko T y". Albo ktoś, kto nam się szalenie podoba czy po prostu przykuwa nasza uwagę: "och taaaaak, ten zapach rozpoznam wszędzie". Miewamy tak czasem, co nie?

Ale nie o tym chciałam, chociaż jak się okazuje "ZAPACH, WOŃ..." to temat rzeka

Więc zmierzam już ku temu, co dzisiaj popchnęło mnie do wpisu na ten temat. Droga krzyżowa w koloseum. Absurd? Haha też byłabym zaskoczona

Właściwie wszystko przez przypadek, bo akurat postanowiłam poprosić babcię o uczesanie mnie, kiedy siedziała z dziadkiem w pokoju oglądając transmisję wielkopiątkowej Drogi Krzyżowej z Ojcem Świętym. Trafiłam na bodajże 4 ostatnie stacje, ale jak się okazuje, to wystarczyło bym usłyszała najbardziej poruszające mnie słowa tego wieczoru, przy okazji stacji XIV:

"I mieli oni (jakieś tam mirry, aloesy, nie zapamiętałam słowo w słowo, ale na szczęście nie jest to takie istotne) zioła i oleje, by natrzeć Jego ciało, chociaż tak naprawdę to On oddał im przysługę. Przepełnił WOŃ ICH ŻYCIA."

Kurcze, jakoś tak to szło, ale teraz w sumie nie jestem pewna czy dla Was przekaz będzie zrozumiały... Mnie pobudził do refleksji sam fakt o "woni życia". → Każdy z nas pachnie inaczej. Każdy z nas ŻYJE INACZEJ, pomyślałam. A Bóg nas dopełnia, dotarło do mnie po chwili. Myślę, ze powyższy cytat można interpretować na niezliczoną ilość sposobów i wszystko zależy od autora oraz Jego o g ó l n y c h poglądów. Być może zajrzał tu ten, co szuka teraz sposobu na udowodnienie mi mojego absurdu, głupoty, może nawet "o b ł ą k a n i a"? Przecież są i tacy. Wiemy o tym doskonale. Niemniej jednak polecam po prostu: przeczytać i albo zignorować, albo przemyśleć. Myślenie jest dobre, serio haha
 

 
Wciąż nie potrafię okazać tej wdzięczności Mamie i Dziadkom, że:
→ od dziecka przedstawiali mi Boga jako Wszechmogącego Ojca
→ nie pozwalali mi na nieuczestnictwo w niedzielnej Mszy z błahych powodów
→ sami byli konsekwentni w tym, czego wymagali ode mnie (nie przypominam sobie by choć raz zaistaniała sytuacja w typie: "dziecko ty moje, idź do kościółka, bo tak należy, ja zostanę w domu, bo jestem już dorosły/a, ale ty masz iść, inaczej okażesz się nieposłusznym dzieckiem i ksiądz się na ciebie na pewno pogniewa"
→ w sprawach b e z n a d z i e j n y c h szukają i uczą szukać tej właśnie n a d z i e i nigdzie indziej jak w wierze
→ co dzień słyszę jak się modlą
→ i, że właśnie któreś z Nich nauczyło mnie, że owa modlitwa jest szczera tylko wtedy, gdy mam świadomość, że tak naprawdę jest to SZCZERA ROZMOWA Z BOGIEM, i dla tego właśnie NIE MA MNIEJ LUB BARDZIEJ ODPOWIEDNIEGO MOMENTU NA MODLITWĘ

Co zyskałam dzięki tym punktom wdzięczności? Odpowiedź jest prosta, choć kryje się pod nią tyle, ile zechcesz usłyszeć. Zyskałam poczucie, że On istnieje naprawdę i jeśli najdą mnie jakiekolwiek wątpliwości, wystarczy, że spojrzę na osoby wymienione powyżej

_Uważam, że jak na swój wiek przeszłam już wiele w życiu. I niestety nie mam na myśli typowych dla nas, nastolatków, trudnych wydarzeń. Przez pojęcie "typowych", rozumiem jakieś zawody miłosne,zawahania związane z tym, że mamy wrażenie jakby już naprawdę nikt na tym świecie nas nie słuchał, rozterki nad tym "czy ktoś w ogóle mnie kocha", odrzucenie przez otoczenie, szeroko pojętne "problemy w szkole"... Nie chcę by zabrzmiało to tak jakbym uważała, że "są problemy ważne i ważniejsze". Niemniej, zdaję sobie sprawę z tego ile osób w moim wieku nie ma pojęcia, że niektórzy z nas bardzo by chcieli smucić się "jedynie" z powodu nieodwzajemnionej fascynacji. Że niektórzy z nas naprawdę otarli się o śmierć, i że pewnych wydarzeń nie są w stanie wymazać z pamięci, a życie od dłuższego czasu wymaga od nich by byli bardziej dojrzali, niż nie jeden dorosły. Bo potrzebuje tego ich Mama. Bo potrzebuje tego ich przyjaciel. Bo tego wymaga od nich otoczenie. Wierzcie mi: często naprawdę wolałabym móc pozostać tym dzieckiem do k o ń c a. I tylko poczucie, że właśnie tu, tak niedaleko, tu przy mnie jest mój Ojciec, mój BÓG, daje mi poczucie, że:

HALOOO, PRZECIEŻ JA ZAWSZE BYŁAM, JESTEM I BĘDĘ DZIECKIEM. BO WSZYSCY BYLIŚMY, JESTEŚMY I BĘDZIEMY DZIEĆMI. NIEZALEŻNIE OD NAS!

Taaaaaaak. Niezależnie od nas (teraz, dla Wielu z Was może i zabrzmi to banalnie, ale serio kij z tym, bo ja tak czuję, a miałam być jak najszczersza w swojej szczerości), więc: NIEZALEŻNIE OD NAS JESTEŚMY DZIEĆMI BOGA.
W s z e c h m o g ą c e g o Boga Ojca, który w niebie jest >

_I tak oto akurat dziś rozmawiam z dwiema Paniami Psycholog i Pedagog, i słyszę:
"większość wyników twoich badań jest w zadowalającej formie, tam tylko dwa czynniki mogą niepokoić, jednak w stosunku do twojej s y t u a c j i, nie pozostawia wątpliwości, że radzisz sobie ponad przeciętnie i wykazujesz ogromną siłę swojej osobowości, która przecież dopiero się kształtuje".
I w tym właśnie momencie przeszywa mnie tylko jedna myśl:
"proszę Pani, to wszystko n i e byłoby możliwe BEZ BOGA".
I ja wierzę, że to nie przypadek. Takie sytuacje jeszcze bardziej utwierdzają mnie w tym właśnie przekonaniu:

"ZAAAAAUFAJ PANU JUŻ DZIIIIIŚ" !
oto, co mam ochotę wykrzyczeć światu w przerwie pomiędzy metalem a rockiem, których od dłuższego czasu słucham tak namiętnie
 

 
_Odkąd 4 dni temu założyłam tego bloga, wciąż rozważam na ile mogę sobie pozwolić w pisaniu o mnie samej. Chciałabym dotrzeć do jak największej ilości osób i pozwolić Wam podjąć decyzję: CZYTAM czy WYCHODZĘ. I z jednej strony myślę sobie, ha, jestem p e w n a, że im szczersza szczerość autora, tym większe prawdopodobieństwo zainteresowania odbiorcy.
Nie oszukujmy się:
LUBIMY OD CZASU DO CZASU POŻYĆ NIEWŁASNYM ŻYCIEM

Ja jednak nie mam na celu snucia smętnych historii o tym, co przyniósł los i prowadzenia czegoś przypominającego serial typu: "dlaczego ja", tyle że w formie pisanej. Nie, nie. Dziękuję. Wychodzę. Więc: co właściwie zamierzam Wam prezentować?

_Pomyślałam, że skoro chcę pozwolić Wam na dostrzeżenie szansy zakochania się... rzecz jasna - w Bogu - to nie minę się z ujawnieniem Wam pewnych faktów O MNIE.
Ja... Kim właściwie jestem? Nastolatką u progu dorosłości. Zabieganą licealistką. Nie zawsze posłuszną wnuczką. I córką, która bardzo kocha, choć nie zawsze ma siłę to okazać. Przyjaciółką starającą się realizować
i spełniać najlepiej jak potrafi, nigdy nie pozostawić w potrzebie. Koleżanką, dobrą kumpelą, często wprost szaloną kobietą, która nie znosi monotonii. Jestem zwykłym człowiekiem. Tak po prostu. Jestem zwykłą s o b ą.

_Co więc postanowiłam?
Nie będę się tu obnażać zanadto. Każdy z nas ma swoje tajemnice i musi je mieć. Jakoś trzeba rozróżniać ten internet od p r z y j a c i ó ł. A propos: Wy też zauważyliście jak wielu ludzi tego nie robi? Wchodzisz na profil nawet już dorosłego człowieka i czytasz rzeczy, o których On czy Ona nie jest w stanie mówić ludziom, których zna tak naprawdę, w realu. To jest właśnie niedopatrzenie. Niedopatrzenie ze strony tych, których zna w realu. Nie mówię, że "wszystkiemu są winni nieświadomi niczego ludzie... ale jak często:

NIE MAMY ODWAGI NA SZCZERĄ ROZMOWĘ Z BLISKĄ NAM OSOBĄ?

Staramy się uciekać od pewnych zaistniałych w naszym życiu faktów. Współczesność pozwala nam, by ta ucieczka znalazła swój c e l w świecie internetu. Ale na ten temat więcej będzie przy okazji oddzielnego wpisu, bo widzę, że już zgubiłam mój wątek o TOŻSAMOŚCI. Gubić wątek - ostatnio zbyt często mi się to zdarza

Okej. Czyli owszem, znajdziecie tu treści b e z p o ś r e d n i o dotyczące moich przeżyć, ale ujmowane w ten sposób, bym nie traciła poczucia, że dla wielu nadal "pozostaję zagadką" haha bo tak szczerze, to nie da się ukryć, że z jednej strony chcę się podzielić z Wami tym, co uznam za istotne, ale jest też druga strona medalu:

KIM JESTEŚCIE WY?

Chodzi o to, że od tych 4 dni, w mojej głowie pojawia się obraz kogoś znającego mnie właśnie w realu (mama, babcia, dziadek, koleżanka z klasy, przyjaciółka jedna, druga), kto trafia na tego bloga. I wciąż analizuję możliwe reakcje na poszczególne treści... A może nie warto się tak nad tym zastanawiać? Może po prostu niech wreszcie zacznę pisać to, co uznam za słuszne? Może pewnego dnia s a m a odważę się zapodać Im linka do tego miejsca? Dobra. Postanowiłam. Piszę, co czuję. Nie za dużo, ale tyle by wystarczyło na zobrazowanie Wam może zupełnie nowej r z e c z y w i s t o ś c i. Rzeczywistości z nieustaną Jego obecnością. Okej.
Czas.
Start.
  • awatar to nie o mnie tu chodzi: @i: to ostrzeżenie przed kimś konkretnym czy tylko potwierdzenie moich rozwlekań?
  • awatar Gość: @i: widzisz
  • awatar Gość: masz rację nie na wszystko można sobie pozwolić zwłaszcza znieznajomym!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
→ CZYLI JAK TO SIĘ STAŁO, ŻE WGL POSTANOWIŁAM ZABRAĆ SIĘ ZA PISANIE TAKIEGO, NIE INNEGO BLOGA?

_A byyyłoooo tooo taaak...
Dziwny dzień. Raczej deszczoooowy, szarobuuuury 29 marca. A jednak zdarzyło się, że uznałam ten właśnie dzień za jeden z piękniejszych w ostatnim czasie. Dziwne? Niedziela Palmowa widocznie nie może być zwyczajna. Zastanawiam się, czego bardziej jest to zasługa: spotkania z przyjaciółką, spowiedzi z zaskakującym* spowiednikiem, przyjęcia Komunii św., zrozumienia pewnych ważnych kwestii dotyczących kilku naprawdę przytłaczających spraw czy może to zasługa tego wszystkiego naraz? Nie mam zielonego pojęcia, ale jedno wiem stówę: NORMALNY człowiek załamałby na moim miejscu ręce, bo pewna sprawa sprawiała, że poczułam się naprawdę b e z r a d n a. A jednak wracając od mojej A.**, ZADZIAŁAŁO JAKIEŚ COŚ i wszystko stało się takie jasne. Pomyślałam o modlitwie. Tak najprościej w świecie. I to nie o modlitwie jednorazowej. Tutaj akurat potrzeba cudu, dlatego s a m o i s t n i e zostałam skłoniona do postanowienia:

OD DZISIAJ BĘDĘ SIĘ MODLIĆ W TEJ SPRAWIE CODZIENNIE I CZEKAĆ NA CUD, BO PRZECIEŻ WIERZĘ, KTOŚ MUSI!

Wydaje się to szalone? Mi także… co najmniej xD
Zwłaszcza, że sprawa ta nie dotyczy mnie tak bezpośrednio, a jednak jest niecierpiąca zwłoki, bo kogoś w końcu całkiem wykończy i sprawi, że tym samym ja również współ odczuję. Bo jeśli śmiać się to razem, jeśli płakać to przecież nie inaczej.
Tak tylko chcę zaznaczyć, że - jeśli ktoś ma wątpliwości – nie, nie chodzi o rzecz typu: „on jej nie kocha, ona nie wie jak ma dalej żyć”. Wybaczcie, bo może zabrzmi to tak jakbym uważała się za nie wiem kogo i miała mniemanie, iż „ten etap już dawno za mną, och, jestem taaakaaa dorosłaaa”, otóż… NIE XD Ale nie zmienia to faktu, że niejednokrotnie dochodzę do następującego wniosku:

„GDYBYM JA MIAŁA TYLKO TAKIE PROBLEMY JAK WIĘKSZOŚĆ NASTOLATEK, TO NIE MAM POJĘCIA CZY ZNALIBYŚCIE SZCZĘŚLIWSZĄ OSOBĘ NA TYM ŚWIECIE”

I wcale nie mówię, że śmieszą mnie rozterki typu: „chłopak mnie rzucił, moje życie straciło sens”… No dobra, przynajmniej nie wszystkie xD Ogółem uważam, że każda sprawa, każdego człowieka jest tak samo godna rozpatrzenia. Przynajmniej tego. Każdy z nas zasługuje na to, by być wysłuchanym, i każdy z nas ma prawo przejmować się mniej lub bardziej taką czy inną sprawą. Tylko warto też znać granicę rzeczy w życiu mniej i bardziej istotnych. Warto dostrzegać, że nie zawsze nasza sytuacja jest taka beznadziejna na jaką wygląda z naszej perspektywy i, że osóbka a) rozpacza nad związkiem, który zakończył się po miesiącu i nie daje się pocieszyć przez osóbkę b), nie wiedząc, że ów pocieszyciel mówiąc za pięćdziesiątym podejściem, bo za pierwszym byłoby to co najmniej NIE NA MIEJSCU: „słoneczko, przestań się już zamartwiać, gorsze rzeczy dzieją się na tym świecie”, więc że ów pocieszyciel ma na myśli np. własny smutek spowodowany choćby tym, że ostatnio nie miał co włożyć do garnka czy umarł jego ukochany wujek z dzieciństwa… Czasem naprawdę trochę pokminić


_Co do samego pomysłu zapoczątkowania ODWAŻNEGO, może nawet trochę SZALONEGO BLOGA, pomysł ów naszedł mnie w łazience, ale to raczej mało istotne. Choooociaaaaż może i akurat zaważyło to moje spojrzenie w lustro, gdzie zobaczyłam odbicie takiej zacieszającej się mnie, pomimo że jak już wspomniałam - dzisiaj naprawdę nie miałam wielu powodów do radości a tamta sprawa jest ponad wszystko. Tnz. BYŁA ponad wszystko, dopóki nie przypomniałam sobie, że jestem wierząca. W dodatku kilka godzin po cudownej spowiedzi i Mszy, na którą nareszcie udało mi się nie spóźnić - MAM SWOJE WADY, każdy z nas je ma, nie oszukujmy się I tak oto postanowiłam, że nadszedł dzień, by w końcu zacząć dzielić się tymi swoimi "niespodziewanymi atakami radości i siły" z nieco szerszą publicznością, niż tylko najbliższymi i ewentualnie osóbkami, z którymi mam do czynienia na co dzień. Może faktycznie słusznie nazywają mnie czasem "TAKIE CHODZĄCE SŁONECZKO" hahahha tak właśnie, a potem zdarza się, że wychodzę ze szkoły taka przybita i myślę na jakiej w sumie podstawie niektórzy sądzą, że jestem taka szczęśliwa, a jeszcze inni tkwią w błędzie, iż ta moja radość jest nieprzemijająca...

_No i się rozpisałam.
Aleeee mam nadzieję, że nie przynudzałam zanadto
Teraz czekam na Wasz odzew. WSZELKIE KOMENTARZE MILE WIDZIANE! Miłego
****************************************
*wreszcie taki, który się nigdzie nie spieszy i NAPRAWDĘ słucha, po wyznaniu grzechów zapytał mnie nawet o plany na przyszłość, a słysząc "PWSTiF" zapytał która filia i pochwalił, że jednak zamiast pójść, cyt.: "z koleżanką na kawę" wybrałam Mszę św., na to ja szczerze odparłam, że akurat po Mszy jestem umówiona z przyjaciółką, ale On skwitował to tak, że liczy się, że TERAZ jestem TUTAJ, po czym życzył mi ZDROWYCH I UDANYCH ŚWIĄT
** skrót „A.” będzie oznaczał moją przyjaciółkę,
ale więcej o nas przy okazji





Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
_Czekaj, czekaj, daj mi szansę, nie zrażaj się tak, że to odważny blog haha
Piszę "odważny", bo nie każdy ma w sobie tyle odwagi, żeby pisać wprost o swojej najprawdziwszej z miłości. W sumie to ja i tak do najodważniejszych NIE NALEŻĘ, ponieważ postanowiłam pozostać anonimowa... Zdradzić mogę jedynie, że lada dzień skończę 17 lat i nie uważam, żebym się jakoś tak baaaardzo wyróżniała z tłumu, poza tym, że po prostu wierzę i raczej tego nie ukrywam. Chociaż owszem, zdarzają się chwile słabości, ale jejku no, trudno żeby być od razu świętym xDDD
_Z ulgą odetchnęłam, kiedy już po pierwszym tygodniu w nowej szkole zorientowałam się, że trafiłam na śmiałych ludzi. Śmiałych w tym sensie, że nasze religie series NIE SĄ nudne. Różnimy się w poglądach i wyznaniach, ale jesteśmy tolerancyjni. Nie jedno przeskrobiemy, ale czego się spodziewać po najnormalniejszych w świecie uczniach liceum i to jeszcze klasy o profilu artystycznym!
_Może do rzeczy, bo nie chcę przynudzać życiem osobistym już na wstępie...
••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••

----------------------------------Ten blog NIE MA na celu:---------------------------------

→ N a m a w i a ć Cię do wiary, ewentualnie głębszej wiary czy może zmiany wyznania. Informacja ogólna: jestem wyznania rzymskokatolickiego, wierząca i praktykująca.
→ Uświadamiać Ci, że jesteś jakiś "gorszy"/ "gorsza", bo może uważasz, że "PRZECIEŻ BÓG NIE ISTNIEJE". Informacja ogólna: chętnie zapoznam się z Twoimi poglądami. Nie czuję się godna do mówienia Ci JAK MASZ ŻYĆ.
→ Wkurzyć Cię jako osobę, która ma już serdecznie dosyć słuchania nadludzkich mądrości (słuchania być może osoby młodszej i "mniej doświadczonej" od siebie). Informacja ogólna: ... ale jeśli już czytasz ten punkt, to znaczy, że jednak jakimś c u d e m Cię zainteresowałam... haha
••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••

--------------------------------------Ten blog MA na celu:-----------------------------------

→ Pozwolić Ci zrozumieć osoby, które cieszą się "z byle czego" i tak bardzo potrafią zarażać uśmiechem, pomimo że niekoniecznie od razu (lub wgl) zdradzają, że ta radość potrafi Je ogarnąć rzeczywiście "znikąd". Ale część z Nich pewnie zna odpowiedź: skąd?
→ Pobudzić Cię do refleksji.
→ Dać Ci SZANSĘ na znalezienie tej najprawdziwszej i najcenniejszej miłości.


  • awatar (NIE)Przyjaciółki - wersja z pasją: Heh, my się wcale nie zrażamy :D Wręcz przeciwnie ! To jest serio ODWAŻNE pisać o Bogu. My próbujemy zrobić na tym blogu http://koraisonia.pinger.pl/ ( nasza strona główna, nie każemy wchodzić )taki wpis już od dwóch tygodni, ale potrzeba do tego przygotowania. Życzę ci serdecznie powodzenia w tak trudnym zadaniu. W końcu wszystko co robimy powinno nawracać innych :D
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.